Niedziela.
Już w nocy spać nie mogłam.
Mąż zawiózł mnie na pogotowie,
Tam skierowanie do szpitala...
W szpitalu badanie, zastrzyk.
Pierwsza noc była okropna!
Poniedziałek.
Jedzenie w szpitalu jest tragiczne.
Mam wrażenie, że gdy wyjdę będę z wagą na minusie.
Moje sąsiadki z łóżek, dostały wypis.
Dalej leżę i kwitne.
Wtorek.
Jeszcze tu jestem. Nudzi mi się. Tęsknię.
Druga noc już była lepsza,
chociaż wolałabym ja spędzić w domu z mężem.
Z Malutkim wszystko dobrze.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz