27 stycznia 2017

Końcówka roku.


Ostatni wpis jaki tu był - to wpis ze szpitala. Jak było ?
Było źle, ale do przeżycia. Leżałam w sumie 9 dni.
Dostawałam antybiotyki dożylnie, inne doustnie,
by wyleczyć tą kolkę nerkowa. Udało się.
Wróciliśmy z maleństwem do domu.
Byłam tak stęskniona za mężem i za własnym łóżkiem!
Mąż w domu dawał radę - podobno.. Haha.
Przeżył to najważniejsze ;)

***

Pierwsze kopniaczki ? Jej... cudowne uczucie !
Teraz to już wiem, że pojawiły się ciut wcześniej niż myślałam.
To było coś koło 22tc - leżałam po obiedzie
i to nie było mocne kopnięcie - nie nie.
Delikatne muśniecie.
Tak delikatne, że nigdy bym nie powiedziała,
że to właśnie synuś się poruszył.
I tak z każdym nowym dniem Młody ruszał się coraz to mocniej.

Ahh ta pierwsza ciąża.
Mam nadzieję, że kiedyś w drugiej już będę
przygotowana na wszystkie 'atrakcje' związane z maleństwem ;)


***

Grudzień.
Święta, święta i po świętach jak to mówią.
Zleciało szybko.. jakoś 26-28tc coś w tych granicach.
Wyprawką - wyprawką.  Już mieliśmy w połowie kupioną.
Mogę Wam śmiało powiedzieć, że lepiej wcześniej zająć się
zakupami dla Maleństwa, bo gdyby chciało się kupić wszystko
"na raz" musiałabym zarabiać z 6 tyś miesięcznie ...
A tak, to powolutku z każdym tygodniem coś się kupiło.
A jeśli chodzi o zakupy .. to prawda co mówią o matkach -
'matka wariatka' to powinno być moje drugie imię!
Co promocja to szybko www. I zamawiamy.
Tu okazją, tam wysprzedaż. No kiedy jak nie teraz ? -
co chwilę sobie tak mówiłam.
Mąż już krzywo patrzył, gdy dzień w dzień pojawiały się nowe paczki.
A kurierzy mijali się w drzwiach.
"Aż tyle?" - zapytał raz gdy zobaczył cenę bluzki dla młodego..
"Miś to z promocji było" :)

Boże.. gdyby mąż odkrył ile wydałam na ubrania dla Młodego
już dawno byłabym po rozwodzie ! Serio.
Zakupoholiczka to powinno być moje 3 imię ; )


***

Sylwester.

Rok po roku, od 3 lat zawsze byliśmy u brata mojego męża.
Było całe rodzeństwo mojego ukochanego -
siostra z mężem i córkami, oraz młodszy brat z dziewczyną i my,
W tym roku, oczywiście "księżna" - siostra męża uznała,
że mamy iść do nich..
Więc wiecie, było jak było. Bez szału.
Miałam 2 piccolo i dałam radę.





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz