1 lutego 2017

Dwa w jednym.

Od jakiegoś czasu - mieszkamy na dwa domy z mężem. Mianowicie pierwszy dom - nasze mieszkanie. Drugi dom - dom moich rodziców. Ubrań troszkę mamy tu i tu, z naciskiem większym na mieszkanie - wiadomo. Spytacie dlaczego ? Otóż. Mąż pracuje od rana do 15-16, różnie. A ja, że jestem bliska porodu - bym nie była sama postanowiliśmy na ten czas pomieszkać u moich rodziców. Pół biedy, że nie u moich teściów, haha. Wtedy to na pewno Młody byłby wcześniakiem.
Mieszkanie na dwa domy nie jest złe - mamusia robi obiadki, tata pali w piecu, a my z Maleństwen leżymy do góry brzuchem. Wróć. Pomagam mamie przy obiedzie ;)

W tygodniu jesteśmy u mamy, a w weekendy u siebie. To dobre rozwiazanie. Nie chcę być sama jeśli się "to" zacznie. Co prawda torba do szpitala już dawno spakowana. Wiec tylko wystarczy wpakowac do auta i jechać. Wyprawka też już dawno kompletna - aż nadto ! To jednak ciągle mam wrażenie, że czegoś dalej mi brakuje. Fakt - brakuje tego małego Maleństwa.

Jest we mnie jakiś dziwny niepokój .. sama nie wiem dlaczego. Stresuję się to pewne. Z każdym dniem coraz bardziej. Mam nadzieję, że jeszcze wytrzymam te całe 4 tygodnie. Bardzo bym chciała !

Synku, bądź grzeczny i siedź jeszcze w brzuszku :*

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz