1 lutego 2017

Kamień z serca !

Pamiętacie jak długo się cieszyłam moją obrączką ?
Niecałe 1,5 miesiąca ją miałam i przepadła.
Beczałam, szukałam i szukałam i nic.
Już się chyba pogodziłam z tym, że jej nie ma.
W sumie, to tylko obrączka, prawda ?
Obrączka - symbol miłości i wierności ...
taa... Mąż był tak zły.. ale z czasem sam mnie pocieszał.
Nawet obiecał, że jak się Młody urodzi to kupi mi nową.
Kochany !


Z racji tego, że Młody jeszcze w brzuchu,
ale ubrań to ma więcej niż ja, to musiałam
zrobić porządek w mojej wielkiej szafie z lustrem.
Zabierałam się do tego ponad miesiąc. Serio.
Sprzątać to ja nie lubię - wolę coś ugotować.
Więc czekałam, aż mnie coś natchnie.
Oglądając rano Dzień Dobry TVN
natchnął mnie reportaż o świętych.
Pomyślałam "dobra spróbujemy"
pomodliłam się do św. Antoniego
i udałam się do mojej wielkiej szafy.

Szafa jest dość spora, 3 częściowa,
gdy już brałam się za tą ostatnią cześć -
wierzcie mi tak mi się chciało...
Wyrzuciłam z niej wszystko co było
i siedząc na podłodze z wielkim brzuchem segregowałam, układałam ubrania.
Stuknęło coś.. patrzę, a tam moja obrączka !
Leżała gdzieś na dnie szafy zawinięta w ubrania
i czekała na mnie cały ten czas ...
Boże, św. Antonii to jednak genialny pomysł był !
Z tego szczęścia, aż zapomniałam obiad ugotować mężowi :D
ale nie fuczał po mnie, ani nic.
Cieszył się razem ze mną, a mi to banan z twarzy nie schodził przez cały dzień !



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz