2 lutego 2017

Słowem o ..

Jestem na pewnej grupie dla przyszłych mam na znanym portalu społecznościowym. Dziś patrzę, pewna laska skarży się, że wyszły jej rozstępy. No świat się zawalił. Boże co teraz. Przecież się smarowałam - miało ich nie być.

Powiem Wam, że teraz jak widzę takie posty, albo słyszę takie teksty z ust kobiet, które są w pierwszej ciąży to chce mi się śmiać ! Serio. Sama jestem pierworódką. Faktem jest, że nie mam idealnej figury. Mam trochę więcej cm w biuście i w biodrach. Mojemu mężowi jak najbardziej to pasuje i mi samej również. W ciąży wiadomo, że przybiera się na wadze. To całkiem normalne zjawisko. Nie które kobiety przybiorą tylko 5-7kg, nie które z 10, 15, a nawet i 20 parę kilo. Zależy to głównie od nas samych, trybu życia, dzidziusia w brzuchu, ilości płynu wód, krwi itp itd. Ale wracając do tych nieszczęsnych rozstępów. Najgorsze jest pierwsze 5 minut, gdy się je zobaczy. Panika. Strach. Gniew - ale na kogo się tu złościć ? Przecież nikt nie zaraża rozstępami. Nikt też nie ma cudownych mocy, żeby na kogoś urok rzucić. Nawet modlitwa tu nic nie pomoże. Trzeba je zaakceptować - nic innego nie zostaje, a po ciąży zadbać o siebie i liczyć na szczęście, że wyblakną i nie będą bardzo widoczne. A na basen zawsze można ubrać strój jednoczęściowy niż piękne bikini.

Przykład mój:
Tak, mam rozstępy i co w tym takiego strasznego ? Fakt, gdy zobaczyłam pierwszego w 28 tc nie ucieszyłam się, ale zaakceptowałam "dziada". Chciałam mieć dziecko ? Tak, chciałam. I ważniejsze jest dla mnie czy Młody jest zdrowy, niż ten jeden nie proszony kolega. Co z tego, że smarowałam się przed ciążą regularnie, a w czasie ciąży to nawet 3-4 razy dziennie droższymi kosmetykami. Jeśli mają wyjść to i tak wyjdą. Takie nasze geny, a tego niestety nie da się już oszukać. W 32tc (chyba) mój jeden rozstęp postanowił się w cudowny sposób powiększyć. Było mi cholernie smutno. Ale płakać z tego powodu przecież wiecznie nie będę. Mąż cały czas powtarza, że nawet z tymi rozstępami jestem piękna.

Ciąża ma swoje dobre strony i te złe - a my kobiety chcemy widzieć tylko te dobre strony. Taka jest prawda. Najgorsze co można powiedzieć kobiecie w ciąży to cztery słowa : "Ciąża to nie choroba" . Nie wiem jak inne Brzuchatki, ale mnie to zdanie denerwuje.
Faktycznie to choroba nie jest, jest to cudowny czas dla kobiety i jej partnera. Przygotowuje do przyjścia najcudowniejszego skarbu jakim jest dziecko. Można się wiele nauczyć.
Ale dlaczego wciąż mówi się, że to "piękny, cudowny czas" .. A te wszystkie bóle, mdłości ? Opuchnięte dłonie czy nogi ? O tym się głośno nie mówi, a powinno się.
Aktualnie jestem w 9 miesiącu ciąży. Założenie skarpetek na stopy to nie lada wyczyn, nie wspominając już o butach. Mój słodki ciężar, który noszę w brzuszku - czasem mam wrażenie, że mój brzuch to jeden wielki worek ziemniaków. Najgorzej jest w nocy przewrócić się z boku na bok. (Tu w  tym miejscu współczuję wszystkim ludziom którzy mają nadprogramowe kilogramy.)
Mówiłam już o wstawaniu do ubikacji czasem nawet 4-5 razy w nocy ?  Nie zapominając też o drętwieniu nóg i skurczach. A poród ? Tak - to też baaardzo przyjemna przygoda na porodówce, niekiedy wśród bardzo wrednych lekarzach.

Więc mogę śmiało powiedzieć, że rozstępy przy tych wszystkich innych "minusach", które towarzyszą w ciąży to pikuś. Decydując się na ciążę trzeba swoje przejść. Po porodzie Maleństwo wszystko wynagradza (tak mówią). Ja to się cieszę, że jestem w ciąży. A rozstępy będą mi przypominać o tym pięknym macierzyństwie.
Mogę się pochwalić - mam już drugą super moc - JESTEM TYGRYSEM <3


4 komentarze:

  1. Dobrze napisane !
    Mnie też denerwują te 4 słowa..

    Pozdrawiam !

    OdpowiedzUsuń
  2. Jaaaaa ale super! W sensie, nie wiedziałam, że piszesz znów i że Brzos <3
    Kurczę, mega się cieszę Twoim szczęściem i mega Ci zazdroszczę tego bobasa, tych rozstępów tych wszystkich problemów.! Wiesz, kochasz, jesteś kochana i z tej miłości powstała mała, malutka miłość! To piękne :)
    Czasem nie wiemy co w życiu najważniejsze i biegamy za czymś, co kompletnie w ostatecznym rozrachunku nie przynosi nam szczęścia...
    Poza tym, bije od Ciebie taka dojrzałość, mam wrażenie, że macierzyństwo bardzo Cię zmieniło, dorosłaś i w ogóle super :) A ja pamiętam jak się poznałyśmy i miałyśmy po 15 lat i układałyśmy historię o podróży przez Pacyfik na materacu z Joe i skowronkami. Byłyśmy wtedy takie młode i głupie :P Nie żebyśmy były teraz dużo mądrzejsze... :D

    Kochana, zdrowia dla Ciebie i dla Maluszka!
    3maj się ciepło <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. aaa! Skowronki i Grześ.
      ; )))))))))))))))))))))))))))

      Odwiedzaj nas tutaj częściej :*
      Dziękuję za miłe słowa ! :)

      Usuń